Czy naprawdę warto?
Największa zaleta to niski próg wejścia: krótko, po kładkach, z konkretnym punktem docelowym w postaci wieży. Największa wada — to nie jest widowisko na żądanie. Poza okresami przelotów można stać na wieży kwadrans i nie zobaczyć nic poza trzciną i wodą; kto liczy na gwarantowane ptaki, wyjdzie rozczarowany. Latem, przy plażowym ruchu w Mechelinkach, bywa tu też głośniej i tłoczniej niż w Bece. Kładki są drewniane, więc po deszczu i przy mrozie potrafią być śliskie, a ich stan bywa różny — jeśli planujesz wejście z wózkiem lub z osobą o ograniczonej mobilności, sprawdź to najpierw, bo nie mamy potwierdzonych informacji o pełnej dostępności. Do potwierdzenia też: dokładny przebieg udostępnionej trasy, zasady wstępu wraz z ewentualnym cennikiem, warunki parkowania w Mechelinkach i sezonowe ograniczenia wstępu.
Dla kogo to dobry wybór?
Dla osób, które chcą zobaczyć nadmorskie mokradła bez wysiłku i bez ubłocenia się — także jako krótki dodatek do dnia nad zatoką.
Kiedy lepiej wybrać coś innego?
Odpuść, jeśli oczekujesz pewnych, licznych ptaków na wyciągnięcie ręki albo dłuższej trasy na cały dzień.
Praktyczne wskazówki
- Weź lornetkę — z wieży bez niej zobaczysz głównie trzcinę.
- Wpadnij tu rano, zanim ruszy plażowy ruch w Mechelinkach; ptaki też są wtedy aktywniejsze.
- Po deszczu i przy mrozie uważaj na drewnianych pomostach — potrafią być bardzo śliskie.
- Połącz wizytę ze spacerem brzegiem zatoki; sam rezerwat to za mało na cały wyjazd.







