Czy naprawdę warto?
Trzeba to nazwać wprost: jest to nadmorski deptak z tabliczkami, w sezonie zatłoczony i obudowany gastronomią. Dla kogoś, kto lubi sport, gwiazdy są miłym dodatkiem — Szewińska, Korzeniowski, Deyna, Kulej — a „Korona Himalajów” jest jedyną rzeczą, przy której naprawdę warto się zatrzymać. Dla reszty to droga na plażę. Ile gwiazd leży dziś w chodniku, trudno powiedzieć: dochodzą co roku, a miasto nie prowadzi publicznego licznika.
Dla kogo to dobry wybór?
Jako spacer po drodze na plażę i dla dzieci szukających nazwisk, które kojarzą.
Kiedy lepiej wybrać coś innego?
Odpuść jako cel sam w sobie — to deptak, nie atrakcja.
Praktyczne wskazówki
- To główny ciąg pieszy Władysławowa — w sierpniu bardzo tłoczny.
- Gwiazdy wmurowuje się od 2000 roku, kolejne co roku latem.
- Zobacz „Koronę Himalajów” — czternaście płyt, po jednej na każdy ośmiotysięcznik.
- Trasa jest płaska i utwardzona, dostępna z wózkiem.
- Poza sezonem jest tu pusto i spokojnie.







