Czy naprawdę warto?
Chwalęcin przegrywa z Świętą Lipką i Gietrzwałdem sławą, urodą i stanem utrzymania, i nie ma sensu tego ukrywać. Powodem, żeby tu przyjechać, jest właśnie to: sanktuarium bez autokarów, w niewielkiej wsi, z polichromią, którą ogląda się w ciszy. Historia wędrującego krucyfiksu jest wariantem opowieści powtarzanej przy kilku warmińskich sanktuariach i to również mówi coś o regionie. Dostępność wnętrza zależy od nabożeństw; poza nimi trzeba mieć szczęście albo umówić się z parafią. Dojazd prowadzi bocznymi drogami — to nie jest miejsce, które mija się po drodze.
Dla kogo to dobry wybór?
Dla szukających warmińskiego sanktuarium bez autokarów i dla lubiących barokowe wnętrza malowane w całości.
Kiedy lepiej wybrać coś innego?
Odpuść, jeśli oczekujesz zadbanego obiektu z obsługą — to najmniej znane z warmińskich sanktuariów i widać po nim brak środków.
Praktyczne wskazówki
- Celuj w porę mszy albo umów wizytę z parafią.
- Polichromia jest tu głównym powodem wizyty — potrzebuje światła dziennego.
- Wieś leży na uboczu, kilka kilometrów od drogi wojewódzkiej.
- Pół godziny wystarczy na wnętrze.
- Po drodze z Ornety do Pieniężna — obie miejscowości są w zasięgu kilkunastu kilometrów.







