Czy naprawdę warto?
Ornety nie ma na trasach autokarowych i to jest jej największa zaleta: rynek z ratuszem i podcieniami wygląda jak zdjęcie z podręcznika, a nie ma tu nikogo. Druga rzecz to bazylika, która wyróżnia się nie wystrojem, lecz rozrostem — dziesięć kaplic dostawianych przez dwieście lat zrobiło z niej bryłę, jakiej się w tej okolicy nie spotyka. Wystrój jest późnobarokowy, z ołtarzem z lat 1738–1744 i mosiężnym żyrandolem z 1576 roku roboty gdańskiego ludwisarza. Ograniczenie jest takie samo jak wszędzie na Warmii: kościół bywa otwarty przy nabożeństwach, a poza nimi trzeba mieć szczęście. Ratusz i rynek są dostępne zawsze. Zamku biskupiego, o którym piszą przewodniki, już nie ma — rozebrano go w XIX wieku.
Dla kogo to dobry wybór?
Dla lubiących małe miasta z zachowanym układem urbanistycznym i dla jadących z Lidzbarka nad Zalew Wiślany. Dobre na godzinny postój.
Kiedy lepiej wybrać coś innego?
Odpuść, jeśli potrzebujesz atrakcji z programem — to spacer po rynku i wejście do kościoła, nic więcej.
Praktyczne wskazówki
- Rynek i ratusz obejrzysz o każdej porze; bazylikę realnie tylko przy nabożeństwach.
- Zwróć uwagę na domy podcieniowe wokół ratusza — to układ z początku XVII wieku.
- Godzina wystarczy na rynek i kościół.
- Po drodze do Chwalęcina jest barokowe sanktuarium, kilkanaście kilometrów stąd.
- Brukowane ulice w centrum bywają nierówne dla wózka.







