Czy naprawdę warto?
Skala jest tu myląca w obie strony. Niecały hektar brzmi na nic, ale dziesięć tysięcy głazów w jednym miejscu robi wrażenie, którego nie da się przewidzieć po opisie. Najciekawsze jest ułożenie na czterech poziomach — w korycie, na dnie doliny oraz dziesięć i dwadzieścia pięć metrów nad wodą. To nie jest przypadkowy rumosz, tylko zapis tego, jak woda rozmywała oz i zabierała wszystko poza kamieniami. Kładka rozwiązuje problem, którym byłoby chodzenie po głazach: rezerwat ogląda się z pomostu, nie ze skakania po kamieniach. Miejsce jest małe i najlepiej działa jako jeden z kilku przystanków na trasie przez Suwalski Park Krajobrazowy — samo w sobie nie wypełni wyjazdu.
Dla kogo to dobry wybór?
Dla lubiących zobaczyć geologię, a nie o niej przeczytać, i na krótki postój w drodze przez park. Dobre na pół godziny.
Kiedy lepiej wybrać coś innego?
Odpuść, jeśli szukasz dłuższej trasy — to niecały hektar i kładka. Odpuść też, jeśli liczysz na widok rozległy: głazowisko ogląda się z bliska, w dolinie.
Praktyczne wskazówki
- Wstęp jest bezpłatny.
- Powierzchnia rezerwatu to 0,98 ha, chroniony jest od 1972 roku.
- Głazów jest około dziesięciu tysięcy, o obwodach od 0,5 do 8 metrów.
- Głazy ułożone są na czterech poziomach: w korycie rzeki, na dnie doliny oraz 10 i 25 metrów nad poziomem wody.
- Przez rezerwat prowadzi drewniana kładka.
- Materiał przyniósł lodowiec ze Skandynawii, a odsłoniła erozja wód rozmywających oz bachanowski.
- Obiekt leży nad Czarną Hańczą, na terenie Suwalskiego Parku Krajobrazowego.







