Czy naprawdę warto?
Tężnia jest tu głównym powodem przyjazdu i jest darmowa, ale pracuje dopiero od 13:00. Kto dojedzie do Supraśla rano, zastanie sam park: alejki, wiatę rekreacyjną, stawy od północy i drewnianą altanę, do której nie ma jeszcze po co wchodzić. Ta jedna godzina w rozkładzie decyduje o wizycie bardziej niż cokolwiek innego. Warto wiedzieć, czym to urządzenie jest, zanim się przed nim stanie. Urząd Miejski w Supraślu opisuje je jako suchą tężnię solną — mikrokryształki soli unoszą się w powietrzu we wnętrzu altany. Nie ma tu ścian z tarniny ani spływającej solanki, więc nie jedź po widok. Zalecany sposób korzystania to wejść do środka i zająć jedno z miejsc do siedzenia, a jeszcze lepiej spacerować w kółko po wnętrzu, żeby zwiększyć wchłanialność soli. Park jest terenem otwartym w centrum miasta, ograniczonym ulicami Józefa Piłsudskiego i Stanisława Konarskiego, stadionem i ulicą Ogrodową od południa oraz stawami od północy. Bywa nazywany zamiennie Ogrodem Saskim i Parkiem Miejskim — pod tą drugą nazwą figuruje dokumentacja gminnej rewitalizacji, więc obie prowadzą do tego samego miejsca. Kontekst tłumaczy, po co ktoś w ogóle stawia tężnię w miejskim parku. Supraśl ma status uzdrowiska od 28 grudnia 2001 roku, leży w Puszczy Knyszyńskiej na obszarze Zielonych Płuc Polski, a inhalacje adresowane są do osób z problemami górnych i dolnych dróg oddechowych oraz do astmatyków. Z tężni korzystają kuracjusze, turyści i mieszkańcy. Jeśli oddychasz bez kłopotu, dostajesz po prostu chwilę spokoju w drewnianej altanie — przyjemnie, ale nie jest to rzecz, dla której nadkłada się drogi. Skala inwestycji nie przekłada się wprost na skalę wrażenia. Rewitalizacja Ogrodu Saskiego kosztowała blisko 4 mln zł, ponad połowę dołożyły fundusze unijne, a objęła 2,17 ha: nowe alejki, oświetlenie, wiatę i małą architekturę. To dobre miejsce na przerwę w Supraślu, a nie cel wyprawy sam w sobie. Gmina wymienia w mieście także Domy Tkaczy wzdłuż ulicy 3 Maja, grobowce Buchholtzów i Zachertów na cmentarzu, kościoły pw. NMP Królowej Polski i pw. św. Trójcy oraz Wioskę Indiańską. Jedna rzecz do ustalenia przed wyjazdem: godzina zamknięcia tężni. Urząd Miejski w Supraślu podaje okno od 13:00 do 18:00, ale jeśli planujesz przyjść po siedemnastej, potwierdź to telefonicznie w urzędzie.
Dla kogo to dobry wybór?
Popołudniowy przystanek w Supraślu dla kogoś, kto i tak jedzie w Puszczę Knyszyńską. Sensowny wybór dla osób z problemami górnych i dolnych dróg oddechowych oraz dla astmatyków, a także dla rodzin szukających darmowego miejsca na spokojną chwilę. Działa przez cały rok, również zimą.
Kiedy lepiej wybrać coś innego?
Odpuść, jeśli dojedziesz przed 13:00 i nie masz jak zaczekać — wcześniej z tężni nie skorzystasz, a zostaje sam park: alejki, wiata i stawy. Odpuść też, jeśli spodziewasz się tężni solankowej ze ścianami z tarniny i spływającą wodą; tutaj sól unosi się w powietrzu wewnątrz altany.
Praktyczne wskazówki
- Tężnia otwiera się o 13:00 — wcześniej zastaniesz sam park.
- Wstęp do parku i korzystanie z tężni są bezpłatne.
- W altanie są miejsca do siedzenia, ale gmina radzi chodzić po wnętrzu — sól wchłania się wtedy lepiej.
- Tężnia działa przez cały rok, także przy silnych mrozach; zimą ubierz się jak na stanie w miejscu.
- Jeśli chcesz przyjść po 17:00, potwierdź godzinę zamknięcia telefonicznie w Urzędzie Miejskim w Supraślu.
- Park jest terenem otwartym między ulicami Piłsudskiego i Konarskiego — nie ma bramki ani kasy.
- Wiata rekreacyjna w parku daje miejsce na przeczekanie przelotnego deszczu.
- Alejki i dojazdy powstały w ramach rewitalizacji.
- Tężnia ma status urządzenia medycznego; wskazania obejmują problemy górnych i dolnych dróg oddechowych oraz astmę.







