Czy naprawdę warto?
Nazwa obiecuje jedno miejsce, a w praktyce chodzisz po dwóch. Ruiny kościoła zamkowego leżą u podnóża wzgórza, przy ulicy Brzeskiej, na terenie dawnego zamku niskiego. Grodzisko z fosą i punkt widokowy są dopiero na szczycie, a wchodzi się tam od strony ruin albo od ulicy Zamkowej przy boisku. Jeśli obejrzysz same mury i pojedziesz dalej, ominiesz połowę tego, po co się tu przyjeżdża. Zamku nie ma i nie będzie. Drewniane zabudowania zamku górnego i zamek dolny z murowaną wieżą spłonęły w 1656 roku i nie zostały odbudowane. Na górze zostało grodzisko z XI–XII wieku z dobrze widoczną fosą, a na stokach fragmenty murów z polnych kamieni. Kto liczy na bryłę, wyjedzie rozczarowany; kto potrafi czytać rzeźbę terenu, dostanie tu dużo. Historia kościoła jest przerywana pożarami. Parafię uposażył w 1420 roku Witold, wielki książę litewski; świątynię przebudowano w drugiej połowie XVI wieku i konsekrowano ponownie w 1618 roku. W 1657 roku spłonęła razem z archiwum; gmina podaje, że odbudowę zaczęto w 1669 roku. Opuszczono ją w 1851 roku, po powstaniu styczniowym zamknięto na pięć lat, a w 1871 zamieniono na cerkiew prawosławną pod wezwaniem Świętego Ducha. Ostatni pożar przyszedł w 1915 roku, podczas rosyjskiego odwrotu. Parafia katolicka odzyskała ruinę w dwudziestoleciu międzywojennym, nowy kościół postawiono w 1920 roku poza ruinami, a murów już nie podnoszono. Kaplicę świętego Antoniego urządzoną w zakrystii zniszczono w 1941 roku. Stan zachowania jest tym, czego z opisu nie widać. Ruiny trafiły do rejestru zabytków w 1957 roku, w 2010 przeprowadzono tu badania archeologiczne, a wojewódzki konserwator zabytków wydał zalecenia: uaktualnić dokumentację z oceną stanu zachowania i przeprowadzić prace konserwatorskie. Prac dotąd nie było, bo gmina, która opiekuje się obiektem w porozumieniu z parafią i diecezją drohiczyńską, szuka na nie pieniędzy: „Na razie nie mamy na ten cel pieniędzy”. Zobaczysz więc relikt, a nie odbudowaną budowlę: dwie ściany, trzy okna z półkolistymi zamknięciami i wieżyczki na szczycie muru. Sam szczyt sprzedaje się widokiem. Gminny ośrodek kultury opisuje go jako punkt widokowy z panoramą Doliny Bugu, portal turystyczny Siemiatycz nazywa wzgórze wspaniałym miejscem widokowym i podaje, że góra wznosi się 80 metrów nad poziom Bugu. Na wierzchołku zostały fragmenty murowanej kapliczki: postawiono ją w 1865 roku dla uczczenia ocalenia cara Aleksandra II i rozebrano w 1927, a ośrodek kultury nazywa te resztki kaplicą świętego Aleksandra Newskiego. Widok jest tu głównym towarem, więc przy niskich chmurach szczyt traci sens. Czasu potrzeba niewiele: na samo wzgórze liczy się około pół godziny, a obejście wszystkich atrakcji Mielnika zajmuje trzy do czterech godzin. Wstęp jest bezpłatny, a na miejscu nie ma kasy ani obsługi.
Dla kogo to dobry wybór?
Na krótki postój w drodze wzdłuż Bugu i na spacer z widokiem, dla kogoś, kto lubi czytać historię z resztek murów, fosy i rzeźby terenu. Najlepiej wypada przy dobrej widoczności, gdy panorama doliny jest czysta. Dobre także jako punkt startowy do reszty Mielnika.
Kiedy lepiej wybrać coś innego?
Odpuść w ulewie i przy niskich chmurach: wartością szczytu jest panorama doliny Bugu, a schronienia tu nie ma. Odpuść też, jeśli spodziewasz się zamku do zwiedzania — zabudowania spłonęły w 1656 roku i nie zostały odbudowane, a z kościoła stoją dwie ściany.
Praktyczne wskazówki
- Wstęp jest bezpłatny, na miejscu nie ma kasy ani bramki.
- Ruiny kościoła stoją u podnóża wzgórza przy ulicy Brzeskiej, a grodzisko, fosa i punkt widokowy na szczycie — zaplanuj oba poziomy.
- Na górę wchodzi się od strony ruin kościoła albo od ulicy Zamkowej przy boisku.
- Auto zostawisz na bezpłatnym parkingu pod cerkwią, w centrum wsi.
- Na samo wzgórze wystarczy około pół godziny; obejście wszystkich atrakcji Mielnika to trzy do czterech godzin.
- Ruiny czekają na prace konserwatorskie, na które gmina szuka pieniędzy.
- Obiektem opiekuje się gmina w porozumieniu z parafią i diecezją drohiczyńską; obsługi na miejscu nie ma.







