Czy naprawdę warto?
Wart drogi jest tu jeden widok i nic poza nim. Stajesz na drewnianym, zadaszonym podeście przy ul. Stanisława Dubois i patrzysz na kredowe wyrobisko — to punkt, z którego widać je najlepiej. Obok jest tablica o historii powstania kredy i drewniane ławy, więc da się usiąść i przeczytać, na co się patrzy. Przyjeżdżasz, patrzysz, czytasz, wracasz do auta. Rozróżnienie, które warto mieć w głowie przed wyjazdem: taras to obiekt turystyczny, a kopalnia to pracujący zakład. Wyrobisko jest czynne — rocznie pozyskuje się z niego około 80 tysięcy ton kredy, w większości przetwarzanej na miejscu. Punkt widokowy powstał właśnie dla osób, które na teren kopalni nie mają wstępu. Na dół się nie schodzi i po kredowych półkach nie chodzi; kto przyjeżdża z takim wyobrażeniem, wraca rozczarowany. Tło historyczne jest tu ciekawsze, niż wygląda z parkingu. Kreda pochodzi z okresu kredowego sprzed 71–83 milionów lat. Ludzie sięgają po nią od XVI wieku, początkowo metodą biedaszybów — pierwsza wzmianka o kopaczu wapna pochodzi z 1551 roku. W XVIII wieku ruszyła produkcja wapiennicza na masową skalę. Przez wiele stuleci wydobycie odbywało się ręcznie, na potrzeby mieszkańców; dopiero od połowy XX wieku prace przeszły na skalę przemysłową, a w 1954 roku powstało zajmujące się wydobyciem przedsiębiorstwo państwowe. Miejsce ma renomę, która potrafi rozminąć się z tym, co zastajesz. W 2023 roku kopalnia została uznana za jeden z szesnastu nowych Cudów Polski w plebiscycie magazynu National Geographic, a ten sam magazyn podaje, że jest to jedyna tego typu czynna odkrywkowa kopalnia kredy w Polsce. Po takiej etykiecie łatwo spodziewać się rozbudowanej atrakcji. Na miejscu jest jeden podest, zadaszenie, tablice i ławy — dobrze zrobione, ale to przystanek, nie cel dnia. Największa pułapka jest nawigacyjna. Zakład kopalni ma adres przy ul. Białej i nawigacja pod ten adres kończy się pod bramą czynnego zakładu; taras stoi gdzie indziej, przy ul. Stanisława Dubois — na tabliczkach i w nawigacji ulica bywa zapisana jako Duboisa. Sam podest jest wolnostojący, przy drodze publicznej, bez bramki i obsługi; jeśli chcesz mieć pewność co do udostępnienia, zadzwoń wcześniej do gminnego ośrodka kultury pod +48 85 65 77 167.
Dla kogo to dobry wybór?
Na krótki przystanek w trasie po nadbużańskim Podlasiu, gdy chcesz zobaczyć coś, czego nie da się obejść pieszo. Sprawdza się z dziećmi na chwilę i z termosem na drewnianej ławie. Wstęp bez opłat i bez rezerwacji, o każdej porze roku.
Kiedy lepiej wybrać coś innego?
Odpuść, jeśli szukasz zwiedzania z trasą — na teren kopalni wstępu nie ma, a cała wizyta sprowadza się do jednego spojrzenia z podestu. Przy ulewie albo mgle nie zostaje tu nic poza dachem nad głową.
Praktyczne wskazówki
- Nawiguj pod ul. Stanisława Dubois w Mielniku — adres ul. Biała prowadzi pod bramę czynnego zakładu, nie na taras.
- Wstęp jest bezpłatny i parking przy punkcie widokowym również.
- Podest jest zadaszony, więc krótki deszcz przeczekasz na miejscu.
- Obok podestu stoi tablica o historii powstania kredy — warto ją przeczytać, bo objaśnia to, na co patrzysz.
- Są drewniane ławy i zadaszone miejsce, można usiąść z termosem.
- Widok masz wyłącznie z tarasu; wyrobisko jest czynne i wstępu na teren kopalni nie ma.
- Godziny udostępnienia tarasu potwierdzisz telefonicznie w gminnym ośrodku kultury, sportu i rekreacji: +48 85 65 77 167, ul. Zaszkolna 1, biuro czynne poniedziałek–piątek 07:30–16:00 i sobota 07:30–15:30.
- W sprawach samego zakładu kopalni telefony to +48 85 656 50 80 i +48 85 657 72 73.
- Zaplanuj to jako krótki przystanek w trasie, nie jako cel dnia.







