Czy naprawdę warto?
To najbardziej ukryta budowla całego Kanału Elbląskiego i największy problem z jej zwiedzaniem polega na tym, że wygląda na nic. Z drogi widać porośnięty drzewami wał, a nie akwedukt. Efekt działa wyłącznie z wody. Dopiero płynąc kanałem widać, że jezioro jest dwa metry niżej, a łódź jedzie po grobli — i to jest jedyny sposób, żeby zrozumieć, po co ta konstrukcja powstała. Szpalery drzew umacniające budowlę zasłaniają Jezioro Karnickie nawet z pokładu, więc nawet z wody wrażenie bywa słabsze, niż zapowiada opis. Rozwiązanie wybrano z oszczędności — grobla z wyciętym korytem była tańsza niż układ śluz. To dobry przykład tego, że najciekawsze na tym kanale bywa to, czego nie zbudowano.
Dla kogo to dobry wybór?
Dla płynących Kanałem Elbląskim i dla ciekawych rozwiązań hydrotechnicznych, których nie widać na pierwszy rzut oka. Dobre jako przystanek w drodze.
Kiedy lepiej wybrać coś innego?
Odpuść, jeśli liczysz na widok akweduktu z zewnątrz — z brzegu wygląda to jak zwykły nasyp z drzewami, a efekt widać dopiero z pokładu.
Praktyczne wskazówki
- Akwedukt najlepiej ogląda się z pokładu, płynąc Kanałem Elbląskim; z brzegu wygląda jak zalesiony nasyp.
- Grobla ma 484 metry długości i 46 metrów szerokości, a koryto 10 metrów szerokości i 1,5 metra głębokości.
- Jezioro Karnickie leży około 2,5 metra poniżej poziomu kanału.
- Obiekt leży na odcinku między Miłomłynem a jeziorem Dauby.
- Wstępu ani biletu tu nie ma — to czynna budowla hydrotechniczna.







