Czy naprawdę warto?
Skala robi tu robotę: w małym mieście stoi świątynia, która wielkością ustępuje na Warmii tylko katedrze we Fromborku, i ten kontrast jest właściwym powodem, żeby się zatrzymać. Słabsza strona to dostęp do informacji. Nie ma tablic, przewodnika ani godzin zwiedzania — kościół bywa otwarty przy nabożeństwach, a poza nimi to kwestia szczęścia. Warto celować w porę mszy albo tuż po niej. Regotyzacja z końca XIX wieku zabrała część oryginalnego wystroju i widać to we wnętrzu: pięć starych ołtarzy sąsiaduje z czterema dorobionymi w stylu pseudogotyckim. W mieście jest jeszcze cerkiew z 1741 roku i dawny zbór ewangelicki, a kilka kilometrów dalej pałac biskupów w Smolajnach — razem robi to sensowne półtorej godziny.
Dla kogo to dobry wybór?
Dla jadących przez Warmię między Olsztynem a Lidzbarkiem, którzy chcą zobaczyć gotyk w skali katedralnej bez biletu i bez kolejki.
Kiedy lepiej wybrać coś innego?
Odpuść, jeśli szukasz muzeum z opisami — to czynny kościół, w którym nie ma ekspozycji ani obsługi.
Praktyczne wskazówki
- Celuj w porę mszy albo tuż po niej — poza nabożeństwami kościół bywa zamknięty.
- Wnętrze jest chłodne przez cały rok, także w upał.
- Organy słychać przy nabożeństwach; osobnych pokazów tu nie ma.
- Połącz z cerkwią św. Mikołaja i dawnym zborem ewangelickim — obie są w centrum.
- Do Smolajn z pałacem biskupim jest stąd kilka kilometrów.






