Czy naprawdę warto?
To jedno z tych miejsc, które robią wrażenie skalą pomysłu, a nie klasą artystyczną. Czternaście stacji rozrzuconych po dolinie zajmuje godzinę spaceru i dopiero wtedy widać, o co chodziło fundatorowi: kalwaria miała być mapą Jerozolimy przeniesioną na warmińskie wzgórza. Ograniczenie jest praktyczne. Nie ma tu kas, godzin ani obsługi — jest wieś, kościół i ścieżka. Kto liczy na przewodnika i tabliczki przy każdym obiekcie, znajdzie mniej, niż się spodziewa. Drugie: teren jest pofałdowany i w większości nieutwardzony, więc po deszczu i zimą trzeba liczyć się z błotem. Za to poza odpustami bywa tu pusto nawet w środku lata, co na Warmii nie jest częste.
Dla kogo to dobry wybór?
Dla szukających na Warmii ciszy i dla lubiących zabytki rozstawione w krajobrazie, a nie ustawione w rzędzie. Dobre z psem i na dłuższy spacer.
Kiedy lepiej wybrać coś innego?
Odpuść, jeśli chcesz kompletnej infrastruktury turystycznej — Głotowo to mała wieś bez restauracji, kawiarni i stacji paliw.
Praktyczne wskazówki
- Zaplanuj godzinę na obejście wszystkich czternastu stacji.
- Najlepiej od kwietnia do listopada — zimą teren bywa grząski i ciemno robi się wcześnie.
- We wsi nie ma restauracji ani stacji paliw; najbliższe są w Dobrym Mieście.
- W dni odpustowe kalwaria zapełnia się pielgrzymkami, a wtedy to zupełnie inne miejsce.
- Pies jest tu na swoim miejscu, o ile zostanie na zewnątrz i na smyczy.







