Czy naprawdę warto?
Powód, żeby tu przyjechać, jest jeden i ma siedemset lat. Dąb Bażyńskiego robi wrażenie skalą pnia, a nie wysokością — dziesięć metrów w obwodzie to obiekt, przy którym trudno oszacować proporcje, dopóki nie stanie się obok. Rezerwat jest mały i to trzeba wiedzieć: osiem hektarów, godzina spaceru ścieżką, i tyle. Sensownie działa jako część dnia w Kadynach, a nie jako osobny cel z Elbląga. Teren jest pofałdowany, z wąwozami wyciętymi przez wody roztopowe, więc ścieżka miejscami się wspina i po deszczu bywa śliska. Obowiązuje reżim rezerwatu: chodzi się wyznaczoną ścieżką, psa zostawia się poza terenem.
Dla kogo to dobry wybór?
Dla lubiących stare drzewa i las z rzeźbą terenu, i dla odwiedzających Kadyny — pałac i klasztor stoją kilkaset metrów dalej.
Kiedy lepiej wybrać coś innego?
Odpuść, jeśli szukasz długiego marszu: rezerwat ma osiem hektarów i obejdziesz go w niecałą godzinę.
Praktyczne wskazówki
- Połącz z Kadynami — pałac i zespół klasztorny są kilkaset metrów stąd.
- Trzymaj się ścieżki przyrodniczo-historycznej: to rezerwat.
- Godzina wystarczy na cały teren razem z dębem.
- Po deszczu zbocza wąwozów bywają śliskie.
- Psa zostaw poza rezerwatem; do spaceru z nim lepsza jest Bażantarnia w Elblągu.







