Czy naprawdę warto?
To pochylnia bez ekspozycji i bez biletu — cała atrakcja mieści się w konstrukcji i w tym, co widać z brzegu. Kto oczekuje objaśnień na tablicach, znajdzie ich mniej niż w Buczyńcu. Za to jest tu spokojniej. Kąty leżą poza głównym postojem rejsów, więc nawet w szczycie sezonu nie robi się tłoczno, a wiaty ze stołami dają miejsce na przerwę w drodze. Bez przejścia statku niewiele się dzieje. Warto zgrać wizytę z rozkładem żeglugi, inaczej ogląda się nieruchomy mechanizm. Dojazd wymaga auta — to przysiółek bez komunikacji publicznej.
Dla kogo to dobry wybór?
Dla rodzin z prowiantem i dla tych, którzy chcą zobaczyć koło wodne z bliska bez tłumu z Buczyńca. Dobre na godzinę do dwóch.
Kiedy lepiej wybrać coś innego?
Odpuść, jeśli masz czas tylko na jedną pochylnię — wtedy jedź do Buczyńca, gdzie działa muzeum. Odpuść też poza sezonem żeglugowym.
Praktyczne wskazówki
- Wstęp jest bezpłatny przez cały czas udostępnienia obiektu.
- Przy górnej stacji stoi maszynownia z kołem wodnym — to najlepszy punkt obserwacji.
- Wiaty ze stołami i ławkami nadają się na postój z prowiantem.
- Parking jest na miejscu.
- Do Buczyńca jest 1,5 km, do Oleśnicy 2,4 km — trzy pochylnie zwiedza się w pół dnia.







