Czy naprawdę warto?
Mikołajki żyją z tej promenady i widać to w cenach oraz w natężeniu ruchu. W szczycie sezonu przejście 1,3 kilometra zajmuje dwa razy więcej czasu, niż powinno, a stoliki przy wodzie są zajęte od południa. Przebudowa z 2020 roku zrobiła robotę. Szerokie nabrzeże, sanitariaty w dwóch punktach i porządne przyłącza to konkretna zmiana wobec tego, co było — i to jest powód, dla którego port ma dziś 250 miejsc, a nie połowę tego. Sama promenada nie jest długa. Kto szuka wielogodzinnego spaceru, znajdzie go raczej nad Łuknajnem albo w Krutyni; tutaj chodzi o gęstość, nie o dystans. Poza sezonem, od października do kwietnia, Mikołajki są ciche i promenada wygląda zupełnie inaczej — to najlepszy moment, żeby zobaczyć samą architekturę nabrzeża.
Dla kogo to dobry wybór?
Na wieczorny spacer w środku sezonu i dla patrzących na łodzie. Dobre na godzinę, dłużej z przystankiem w knajpie.
Kiedy lepiej wybrać coś innego?
Odpuść w lipcowy weekend, jeśli nie znosisz tłumu — to najbardziej zatłoczone miejsce na całym szlaku Wielkich Jezior.
Praktyczne wskazówki
- Promenada liczy 1,3 km i jest bezpłatna przez całą dobę.
- Sanitariaty są w dwóch punktach: w połowie i na końcu promenady.
- Taras widokowy przy porcie pasażerskim wychodzi w jezioro.
- Najlepszy widok na miasto jest z tarasu na samym końcu promenady.
- Przy filarze kładki latem cumuje Król Sielaw — chwyt promocyjny z lat dwudziestych.
- Stąd odchodzą rejsy pasażerskie po Jeziorze Mikołajskim i Śniardwach.







