Czy naprawdę warto?
To jest miejsce dla kogoś, kto chce zobaczyć Śniardwy z bliska, a nie z pokładu statku. Klify sięgające dziesięciu metrów są na mazurskim jeziorze widokiem nieoczywistym i to one robią tu robotę. Druga warstwa jest historyczna i ponura. Grobla, po której się tu wchodzi, powstała około 1943 roku i usypali ją robotnicy przymusowi z obozu w Zdorach — bez niej wyspa byłaby dostępna tylko od wody. Warto o tym wiedzieć, idąc. Po dawnej wsi, którą w XVI wieku zamieszkiwało kilkadziesiąt osób, nie zostało nic poza terenem. Źródła różnią się co do tego, czy jest to największa wyspa śródlądowa w Polsce — bezsporne jest, że największa na Śniardwach.
Dla kogo to dobry wybór?
Dla chcących wyjść nad Śniardwy bez wynajmowania łodzi, i dla lubiących miejsca, gdzie po dawnej wsi zostały tylko ślady. Dobre z psem.
Kiedy lepiej wybrać coś innego?
Odpuść, jeśli szukasz plaży z zapleczem — jest tu wąski pas kamieni i piachu pod klifem, i nic poza tym.
Praktyczne wskazówki
- Na wyspę wchodzi się groblą, więc łódź nie jest potrzebna.
- Brzeg to wąski pas kamieni pod klifem — buty sprawdzają się lepiej niż klapki.
- Nie ma tu żadnej infrastruktury: ani wody, ani toalety, ani śmietnika.
- Ptaki wodne widać najlepiej wcześnie rano.
- Połącz z Nowymi Gutami albo Zdorami, jeśli chcesz też plaży nad Śniardwami.







