Czy naprawdę warto?
Nie ma w Polsce drugiego takiego obiektu i to jest cały powód, żeby tu przyjechać. Piramida w lesie na Mazurach wygląda jak pomyłka w kadrze i właśnie dlatego zostaje w pamięci. Uczciwie jednak: to jeden obiekt, oglądany z zewnątrz, i wizyta trwa kwadrans. Wnętrze jest zamurowane i widać je tylko przez zabezpieczone otwory, więc opowieści o mumiach zostają opowieściami. Stan techniczny nie jest dobry — konstrukcja jest spękana i zabezpieczana doraźnie. To nie jest miejsce, w którym warto sprawdzać, jak blisko da się podejść. Dojazd też trzeba policzyć: od Bań Mazurskich to jeszcze kilka kilometrów lokalną drogą, a od Wielkich Jezior godzina z okładem.
Dla kogo to dobry wybór?
Dla lubiących miejsca osobne i niepodrasowane, i dla przejeżdżających przez północno-wschodni skraj Mazur. Dobre z psem i na krótki postój w drodze.
Kiedy lepiej wybrać coś innego?
Odpuść, jeśli szukasz obiektu do zwiedzania w środku albo atrakcji na dłużej — to piętnaście minut przy jednej bryle w lesie.
Praktyczne wskazówki
- Zaplanuj kwadrans na miejscu i licz przede wszystkim czas dojazdu.
- Auto zostawia się przy głównej drodze; do piramidy prowadzi krótka leśna alejka.
- Wnętrze jest zamurowane i zabezpieczone kratami — do komory grobowej nie wchodzi się wcale.
- Po deszczu leśne dojście bywa błotniste.
- Połącz z Gołdapią albo z drogą na Suwalszczyznę; jako osobny cel z Giżycka to półtorej godziny w jedną stronę.







