Czy naprawdę warto?
To rezerwat ścisły w praktyce, a nie park z alejkami. Poza wyznaczoną ścieżką i kanałem nie wolno się po nim poruszać i to jest główna rzecz do zrozumienia przed przyjazdem. Jezioro trudno w ogóle zobaczyć jako jezioro. Jest tak zarośnięte i płytkie, że z brzegu wygląda jak rozległe trzcinowisko — dopiero z wieży widać układ wody i szuwarów. Druga droga to rejs Kanałem Elbląskim, który przecina rezerwat. Z pokładu widać najwięcej, ale zejście z kanału jest zabronione, więc obserwacja jest z konieczności przelotna. Bez lornetki wizyta traci sens. To miejsce dla ptaków, a nie dla widoków — kto przyjeżdża po krajobraz, znajdzie go bliżej, na Wysoczyźnie Elbląskiej.
Dla kogo to dobry wybór?
Dla obserwatorów ptaków i fotografów przyrody. Dobre na dwie do trzech godzin ze ścieżką i wieżą, cały rok poza okresem lęgowym.
Kiedy lepiej wybrać coś innego?
Odpuść, jeśli liczysz na wejście nad samą wodę albo na rejs po jeziorze poza kanałem — rezerwat jest dla ruchu turystycznego praktycznie zamknięty.
Praktyczne wskazówki
- Ścieżka dydaktyczna liczy około kilometra i biegnie wzdłuż Dzierzgoni do wieży obserwacyjnej przy ujściu rzeki do jeziora.
- Wieża stoi w południowej części rezerwatu; dojazd od strony gminy Markusy.
- Poza ścieżką i kanałem poruszanie się po rezerwacie jest zabronione.
- Drugą możliwością obserwacji jest rejs Kanałem Elbląskim, który przecina jezioro.
- Lornetka jest tu potrzebna bardziej niż aparat.
- Średnia głębokość jeziora to 1,2 metra, a poziom wody waha się nawet o 1,5 metra.







