Czy naprawdę warto?
To nie jest obiekt przygotowany do zwiedzania, tylko ruina w trakcie planów. Gmina przejęła ruiny wraz z 1,54 ha gruntu na własność i opisuje je w dziale rewitalizacji jako przestrzeń zdegradowaną, której — jak pisze — być może uda się nadać funkcję użytkową dzięki programowi rewitalizacji; w 2018 r. podpisała ze Starostwem Powiatowym w Lipnie umowę na opracowanie projektu konserwatorskiego ruin, z dofinansowaniem 5000 zł. Na miejscu oznacza to mury w nieuporządkowanym terenie, bez zabezpieczonej trasy zwiedzania. Zachowały się relikty wieży, pewne partie murów wewnętrznych i fragmenty północnej oraz południowej części skrzydła zachodniego, więc bryły zamku się stąd nie zobaczy — przedstawienie sylwetki obiektu, które wskazuje gmina, to rysunek Abrahama Boota z lat 1627–1628, sekretarza poselstwa holenderskiego. Opłat za wstęp nie podaje żaden oficjalny cennik, nie ma też kasy ani przewodnika. Za to teren żyje: dożynki gminno-parafialne i wrześniowe badania profilaktyczne odbywały się przy ruinach jeszcze w 2026 roku.
Dla kogo to dobry wybór?
Dla kogoś, kto lubi czytać zamek z tego, co zostało: z reliktów czworobocznej wieży o wymiarach 10,7 x 11,2 metra, z wysokich cokołów skrzydła zachodniego i z murów z kamienia eratycznego i cegły, których grubość w niektórych miejscach przekracza 3,5 metra. Dla krótkiej wizyty wpisanej po drodze — obejście murów to pół godziny, 64 metry od ruin stoi Miejsce Pamięci Bitwy Warszawskiej 1920, a 406 metrów od nich kościół św. Anny, którego stara część jest murowana z cegły i kamienia pochodzących z rozbiórki zamku. Dla ciekawych ziemi dobrzyńskiej: gmina pisze, że z tego zamku władzę nad nią sprawowali władca piastowski, a później wójtowie krzyżaccy i starostowie grodowi króla polskiego, a sam obiekt zapowiada jednym zdaniem — ruiny »jednej z pierwszych warowni polskich przystosowanych do obrony artyleryjskiej«. Dla przyjeżdżających z psem, bo to teren otwarty, bez regulaminu zwiedzania. Dla młodzieży i dorosłych, którzy poradzą sobie w nieuporządkowanym terenie.
Kiedy lepiej wybrać coś innego?
Z wózkiem i z kimś, komu chodzenie po nierównym terenie sprawia trudność — teren wokół reliktów jest nieuporządkowany, a najbliższe parkingi są 475–525 metrów dalej. Z małym dzieckiem bez stałego pilnowania, bo mury stoją bez zabezpieczonej trasy. Po ekspozycję albo opowieść przewodnika — przy ruinach nie ma ani kasy, ani przewodnika, a treść wizyty trzeba przywieźć ze sobą. W dniu dożynek gminno-parafialnych, jeśli szukasz ciszy: w 2026 r. wypadły 15 sierpnia i odbyły się na terenach rekreacyjnych tuż przy murach. W ulewę i mróz, bo cała wizyta jest pod gołym niebem.
Praktyczne wskazówki
- Teren jest otwarty — nie ma kasy ani godzin wejścia.
- Opłat za wstęp nie podaje żaden oficjalny cennik.
- Przy ruinach nie ma przewodnika ani regulaminu zwiedzania; opis zamku prowadzi gmina Bobrowniki w dziale „Przyjedź i zwiedzaj” na ugbobrowniki.pl.
- Ruiny są wpisane do rejestru zabytków — razem z kościołem, dworem i dwoma cmentarzami w gminie.
- Mury stoją bez zabezpieczonej trasy, więc drogę obejścia wybiera się samemu i pod murami trzeba uważać.
- Buty na nierówny teren i wodę bierze się ze sobą.
- Obok murów leżą gminne tereny rekreacyjne — w 2026 r. odbyły się na nich dożynki gminno-parafialne 15 sierpnia.
- Bez auta: przystanek „Bobrowniki Plac Wolności” z wiatą jest około 480 metrów od murów. Bobrowniki obsługuje Powiatowy Zakład Transportu Publicznego w Lipnie — w jego spisie przystanków są „Bobrowniki”, „Bobrowniki - Podzamcze” i „Bobrowniki Pole 1”, a godziny podaje dyspozytor pod numerem +48 500 113 551.
- Dojście do ruin prowadzi od ul. Zamkowej w Bobrownikach (87-617).







