O mieście
Hel leży na końcu trzydziestopięciokilometrowego półwyspu, w miejscu, gdzie ląd ma miejscami mniej niż dwieście metrów szerokości. Z jednej strony otwarty Bałtyk, z drugiej Zatoka Pucka.
Pieszo, jednym ciągiem: fokarium, Muzeum Rybołówstwa w dawnym gotyckim kościele, latarnia morska i cypel — cztery do pięciu godzin, wszystko wzdłuż jednej osi. Parkuje się raz, przy wjeździe do miasta; w sezonie nie jest to zalecenie, tylko konieczność.
Dzień układa się wokół fokarium, bo pokazy karmienia są o stałych godzinach, a reszta miasta poczeka. Muzeum Obrony Wybrzeża, z wieżą kierowania ogniem baterii Schleswig-Holstein, leży poza centrum i samo pochłania od półtorej do trzech godzin — planuje się je zamiast części spaceru, nie po nim.
Latarnia morska jest czynna przez siedem miesięcy w roku, fokarium, oba muzea i cypel przez dwanaście. Do Helu dojeżdża kolej i kursują statki z Trójmiasta, więc to jedno z niewielu miejsc na tym wybrzeżu, gdzie samochód jest zbędny przez cały rok.