Czy naprawdę warto?
To krótki przystanek, nie powód do przyjazdu: plac jest bardzo mały — Gazeta Pomorska nazywa go „ryneczkiem” — i nie ma tu żadnego wnętrza do zwiedzania. Treścią wizyty są niskie domy w dwóch pierzejach, z których najstarsze ewidencja zabytków datuje na drugą połowę XVIII wieku, fontanna z koziołkiem i tablice ilustrujące dawne zabytki miasteczka. Domy to budynki mieszkalne, objęte ewidencją zabytków (nie rejestrem), i ogląda się je wyłącznie z zewnątrz. Rynek dobrze dopełnia dzień w Skępem spędzony przy sanktuarium albo nad jeziorem, bo pokazuje samo miasteczko.
Dla kogo to dobry wybór?
Dla kogoś, kto jest w Skępem przy sanktuarium albo nad jeziorem i chce na kwadrans zajrzeć do samego miasteczka: fontanna z koziołkiem, ławki wokół niej i sześć domów z XVIII i XIX wieku.
Kiedy lepiej wybrać coś innego?
Jako jedyny cel wyjazdu: plac jest bardzo mały, domy ogląda się tylko z zewnątrz, a całość zajmuje 10–20 minut.
Praktyczne wskazówki
- Koziołka zaprojektował emerytowany nauczyciel ze Skępego Jerzy Szczepkowski, a pomysłodawcą był kowal Franciszek Sobociński; strona miasta, pisząc o koziołku jako znaku Skępego, przypomina, że w okresie międzywojennym wielu mieszkańców hodowało kozy zamiast krów.
- W 2013 roku, po ataku wandali, rzeźbę odnowiono i ponownie zamontowano na cokole — zapłacili za to sprawcy, ustaleni dzięki monitoringowi.
- Wzgórze po dawnym kościele farnym św. Stanisława, z którym wiąże się legenda o dzwonach, które stoczyły się ze wzgórza i utonęły w jeziorze, dając nazwę Jezioru Świętemu, leży 336 m pieszo od fontanny; stoi na nim murowany kościół Miłosierdzia Bożego, poświęcony w 2011 roku, a starej drewnianej dzwonnicy, o której wciąż pisze strona miasta, już nie ma — rozebrano ją w związku z budową tego kościoła.
- W promieniu 400 m od rynku OpenStreetMap nie notuje publicznej toalety.







